120405567_1_

 

Impressions théâtrales

 

Pour moi, de toute la tragédie, rien ne vaut l’acte six.

Les morts ressuscitant après la bataille,

les perruques repeignées, les robes époussetées,

les couteaux arrachés des cœurs,

les nœuds coulants desserrés,

les morts et les vivants en rangs bien ordonnés,

face au public.

 

Saluts individuels et collectifs :

main blanche sur le cœur qui saigne,

la révérence de la suicidée,

le hochement de la tête coupée.

 

Salut par deux :

la fureur main dans la main avec la bonté

la victime l’œil tendrement plongé dans celui du bourreau

le rebelle sans rancune avance près du tyran.

 

La pantoufle dorée piétine l’éternité,

moralité pesante qu’on chasse d’un coup de chapeau,

le zèle incorrigible de recommencer demain.

 

Les morts en rang par deux qui nous reviennent plus tôt,

après le troisième acte, entre les deux derniers.

Miraculeux retour d’éternels disparus.

 

La pensée qu’en coulisses ils attendaient leur tour,

sans toucher aux costumes, sans effacer le fard,

tout cela me bouleverse bien mieux que les tirades.

 

Et le rideau qui tombe est une élévation.

Tout ce qu’on entrevoit sous la frange fuyante :

la main qui précipitamment saisit la fleur,

où l’autre qui s’empare du glaive abandonné.

Et c’est alors seulement qu’une troisième main

invisible, fait son office

me prenant à la gorge.

 

Traduit du polonais par Piotr Kaminsky

In, « Wistawa Szymborska : De la mort sans exagérer /

O smierci bez  presady »

Wydawnictwo literackie, Krakow ,(Poland), 1997

 

Wrażenia z teatru

 

Najważniejszy w tragedii jest dla mnie akt szósty:

zmartwychwstanie z pobojowisk sceny,

poprawianie peruk, szatek,

wyrywanie noża z piersi,

zdejmowanie pętli z szyi,

ustawianie się w rzędzie pomiędzy żywymi

twarzą do publiczności.

Ukłony pojedyncze i zbiorowe:

biała dłoń na ranie serca,

dyganie samobójczyni,

kiwanie ściętej głowy.

Ukłony parzyste:

wściekłość podaje ramię łagodności,

ofiara patrzy błogo w oczy kata,

buntownik bez urazy stąpa przy boku tyrana.

Deptanie wieczności noskiem złotego trzewiczka.

Rozpędzanie morałów rondem kapelusza.

Niepoprawna gotowość rozpoczęcia od jutra na nowo.

Wejście gęsiego zmarłych dużo wcześniej,

bo w akcie trzecim, czwartym, oraz pomiędzy aktami.

Cudowny powrót zaginionych bez wieści.

Myśl, że za kulisami czekali cierpliwie,

nie zdejmując kostiumu,

nie zmywając szminki,

wzrusza mnie bardziej niż tyrady tragedii.

Ale naprawdę podniosłe jest opadanie kurtyny

i to, co widać jeszcze w niskiej szparze:

tu oto jedna ręka po kwiat śpiesznie sięga,

tam druga chwyta upuszczony miecz.

Dopiero wtedy trzecia, niewidzialna,

spełnia swoją powinność:

ściska mnie za gardło.

 

Wszelki wypadek,

SW ,, Czytelnik”, Warszawa (Poland), 1972

 

Voir aussi :

Une voix dans la discussion sur la pornographie / Głos w sprawie pornografii (121/06/2014)

Haine / Nienawiść (12/06/2015)

Monologue pour Cassandre / Monolog dla Kasandry (12/06/2016)

Psaume / Psalm (12/06/17)