szymborska4_1_

 

Une voix dans la discussion sur la pornographie

 

Il n’est pas de débauche pire que la pensée.

C’est une sale graine qui sème à tout vent,

sur nos plates-bandes faites pour des marguerites.

 

Il n’y a rien de sacré pour ces coquins qui pensent.

Désignations osées des choses par leur nom,

licencieuses analyses, grivoises synthèses,

chasse dévergondée aux faits tout nus,

tripatouillage obscène des sujets délicats,

le frai des opinions, voilà ce qui les allume.

 

En plein jour, ou alors sous le couvert de la nuit,

accouplements, triolismes, ou alors tous en rond.

Peu leur importe l’âge et le sexe des partenaires.

Leurs yeux brillent, leurs joues s’enflamment.

L’ami entraîne l’ami dans la déchéance.

Filles indignes pourrissent leur propre père.

La petite sœur jetée dans le stupre par son frère.

 

Ils affectionnent d’autres fruits

de l’arbre des connaissances interdites,

que les fesses roses qu’on voit dans les magazines,

toute cette pornographie simplette, en fin de compte.

Les livres qui les excitent ne sont guère illustrés,

et pour toute distraction n’arborent que ces phrases

très spéciales, marquées à l’ongle, ou au crayon.

 

Pure horreur! Dans quelles positions,

avec quelle simplicité scabreuse,

un esprit parvient à en féconder un autre !

Jusqu’au Kamasutra qui ignore ces postures.

 

Lors de ces saillies le thé seul est en chaleur.

On reste sur sa chaise, en remuant les lèvres.

On ne croise jamais que ces deux jambes à soi.

De cette manière un pied touche le sol

tandis que l’autre ballotte librement dans l’air.

De temps à autre seulement

quelqu’un se lève et va à la fenêtre,

et, par un trou dans le rideau

mate la rue

 

Les gens sur le pont, 1986

Traduit du polonais par Piotr Kaminski,  

in "Wisława Szymborska, De la mort sans exgérer", Série bilingue,

Wydawnictwa literackie, 1997

 

 

Głos w sprawie pornografii 

 


Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie.  

Pleni się ta swawola jak wiatropylny chwast 

na grządce wytyczonej pod stokrotki.

 Dla takich, którzy myślą, święte nie jest nic. 

Zuchwałe nazywanie rzeczy po imieniu, 

rozwiązłe analizy, wszeteczne syntezy, 

pogoń za nagim faktem dzika i hulaszcza, 

lubieżne obmacywanie drażliwych tematów, 

tarło poglądów - w to im właśnie graj. 

W dzień jasny albo pod osłoną nocy 

łączą się w pary, trójkąty i koła. 

Dowolna jest tu płeć i wiek partnerów. 

Oczy im błyszczą, policzki pałają. 

Przyjaciel wykoleja przyjaciela. 

Wyrodne córki deprawują ojca. 

Brat młodszą siostrę stręczy do nierządu. 

Inne im w smak owoce 

z zakazanego drzewa wiadomości 

niż różowe pośladki z pism ilustrowanych, 

cała ta prostoduszna w gruncie pornografia. 

Książki, które ich bawią, nie mają obrazków. 

Jedyna rozmaitość to specjalne zdania 

paznokciem zakreślone albo kredką. 

Zgroza, w jakich pozycjach, 

z jak wyuzdaną prostotą 

umysłowi udaje się zapłodnić umysł! 

Nie zna takich pozycji nawet Kamasutra. 

W czasie tych schadzek parzy się ledwie herbata. 

Ludzie siedzą na krzesłach, poruszają ustami. 

Nogę na nogę każdy sam sobie zakłada. 

Jedna stopa w ten sposób dotyka podłogi, 

druga swobodnie kiwa się w powietrzu. 

Czasem tylko ktoś wstanie, 

zbliży się do okna 

i przez szparę w firankach 

podgląda ulicę.  

 

Ludzie na moście, 1986

Voir aussi :

 Haine / Nienawiść (26/02/2017)

Monologue pour Cassandre / Monolog dla Kasandry (04/04/2017)

Psaume / Psalm (14/07/2017)

Impressions théâtrales / Wrażenia z teatru (12/07/2018)

Ca va sans titre / Może być bez tytułu (12/07/2019)

La femme de Loth /Żona Lota (12/07/2020)